Nowy rok zaczął się dla wszystkich stosunkowo normalnie. Jedni z impetem zaczęli realizować noworoczne postanowienia, inni po tygodniu dali sobie spokój, a jeszcze inni kontynuowali wcześniejsze założenia rozwoju własnego i swoich biznesów. Przez trochę ponad dwa miesiące wszystko szło spokojnym rytmem kończącej się zimy, cieszyliśmy się z coraz dłuższych dni i z utęsknieniem czekaliśmy na nadejście życiodajnej wiosny, mającej wstrzyknąć w nas nowe pokłady energii. Okazało się, że każdy z nas szybko musiał zrewidować swoje założenia, a energię daje nam zupełnie co innego.

Światowa pandemia

Koronawirus o kryptonimie COVID-19, podobny do znanego już ludziom SARS, ale charakteryzujący się na tyle szerokim spektrum objawów, że tak naprawdę nie wiadomo, czy delikatny katar po spacerze z psem w deszczu to już koronawirus, czy tylko katar. O nowym koronawirusie usłyszeliśmy pierwszy raz w grudniu ubiegłego roku, ale jak to często bywa, batagelizowaślimy problem, uznając, że choroby z Dalekiego Wschodu jakoś się nas nie imają, a jeżeli już, to nie mają większego wpływu na życie ogółu społeczeństwa.

Niedługo później w rozmowach ze znajomymi mogliśmy usłyszeć, że w ich firmach zaczyna się źle dziać, bo ich działalność opierała się na sprowadzaniu półproduktów z Chin, dalszej produkcji i handlu na całą Europę. Epidemia koronawirusa nie tyle wyhamowała chińską gospodarkę, co praktycznie ją sparaliżowała. Koronawirus “zamknął” również strefy przemysłowe w krajach południowej i zachodniej Europy. Nagle, z dnia na dzień, nie mieliśmy do czynienia z epidemią, a pandemią, bo koronawirus zatrzymał gospodarkę całego świata. Ci, którzy mogą, pracują w domach w ramach home office. Ci, którzy nie mogą, rzutem na taśmę wykorzystują już zaległe lub tegoroczne płatne urlopy, inni musieli wziąć bezpłatne urlopy, a jeszcze inni zupełnie stracili pracę. 

Nowy rok, potężne wyzwania, ale i ciekawe możliwości

Siłą rzeczy, ze względów bezpieczeństwa i działań zapobiegawczych przeciwko koronawirusowi COVID-19, mnóstwo sklepów “na mieście” zostało zamkniętych, co spowodowało wzmożone działania w sieci. Właściciele sklepów, którzy już wcześniej skupiali się na sprzedaży w Internecie, próbują maksymalnie rozszerzyć swoją ofertę i dotrzeć nowych odbiorców. Ci, którzy pracowali tylko stacjonarnie, dopiero wchodzą w e-commerce i w ten sposób walczą ze skutkami koronawirusa. Jeden i drugi sprzedawca potrzebuje w tym pomocy, a o nią nie jest teraz tak łatwo, bo agencje wizerunkowe, kreatywne i marketingowe, również “zeszły do podziemia”. Trudno więc o zwykłe spotkanie, nie mówiąc już o wypracowaniu zaawansowanej koncepcji działań dla sklepu internetowego.

Mając więc ograniczone pole manewru i stojąc przed koniecznością realizacji pewnych kwestii “na wczoraj”, można skłonić się w kierunku zlecania pracy na godziny, wykorzystując w tym celu pracowników zdalnych. Co to oznacza? Jeżeli Twój sklep potrzebuje błyskawicznego rozwoju, możesz wynająć kodera, który w kilka lub kilkanaście godzin wprowadzi odpowiednie zmiany i nowości w kodzie Twojego sklepu. Wynajmiesz grafika, który przygotuje nowe kreacje, dzięki którym dotrzesz do nowych klientów. Copywriter w kilka godzin napisze teksty, które nie tylko wpłyną pozytywnie na pozycjonowanie Twojej strony w wyszukiwarce internetowej, ale również przekonają potencjalnych klientów do zrobienia zakupów właśnie w Twoim sklepie. Postawienie na pracowników zdalnych umożliwi Ci przetrwanie trudnych czasów, wejście na nowe rynki z szerszą ofertą, nowe możliwości marketingowe i sprzedażowe. Ile Cię to będzie kosztować? Dokładnie tyle, ile będziesz chciał! Panedmia kiedyś się skończy, a Ty będziesz już solidnym graczem w internetowym handlu, co przysporzy Ci tylko dodatkowych zysków.

Jeżeli jesteś zainteresowany naszą ofertą pracownika na godziny albo już teraz wiesz, że musisz wprowadzić w swoim sklepie internetowym niezbędne modyfikacje, a jednocześnie nie masz możliwości zatrudnienia specjalistów na miejscu, skontaktuj się z nami! Omówimy szczegóły i błyskawicznie zajmiemy się pracą!